WYDARZENIA W BIBLIOTECE - 2013 ROK

W WILLI STRACHU...


Noc z 16 na 17 sierpnia była wyjątkowym sprawdzianem odwagi dla dzieci ze Strzelnik. Właśnie wtedy odbyła się noc w bibliotece pn. "Willa Strachu". Dlaczego willa? Budynek, w którym mieści się biblioteka to jedna z wielu zabytkowych willi, która dodatkowo kryje swoją mroczną historię.


Do pełnego tajemnic i nierozwiązanych zagadek budynku odważyło się wejść czternaścioro poszukiwaczy przygód. Najodważniejszymi w Strzelnikach, któżby mógł sądzić inaczej, okazały się w sporej, przeważającej większości – dziewczyny, nie ujmując zasłużonej odwagi i męstwa naszemu jedynemu chłopakowi.

Celem nocnego spotkania było przede wszystkim zapoznanie się z legendami związanymi z okolicznymi miejscowościami. Nie mniej ważnym zadaniem było również ukończenie szkoły dla przyszłych straszaków. Pomysł zaczerpnięto z popularnej bajki "Potwory i spółka" oraz jej kolejnej części "Uniwersytet potworny", gdzie dzielni bohaterowie, potwory, trudzą się by móc zostać prawdziwymi straszakami. A straszak… to najbardziej upragniony zawód potworów w bajkowej rzeczywistości. Dla naszych odważnych uczestników nocnego zdobywania wiedzy możliwość dostania dyplomu licencjonowanego straszaka również stała się rzeczywistością. Po "formalno-oficjalnym" rozpoczęciu spotkania, tj. stworzeniu i podpisaniu regulaminu mogliśmy zacząć opowiadać i czytać legendy związane ze Strzelnikami i okolicznymi miejscowościami. Nasze własne historie i doświadczenia z duchami, niekoniecznie zmyślone, również ujrzały światło dzienne (choć sama historia naszego spotkania pisała się w półmroku, w sali pełnej pająków, duszków, duchów, zjaw i innych upiornych dekoracji). W czasie opowieści niestety nie usłyszeliśmy kroków, ani jęków duchów, które mogłyby dochodzić na przykład ze znajdującego się nad nami strychu, w którym już nikt dawno nie bywał. Nie usłyszeliśmy, niestety, lecz za to zobaczyliśmy... zapalające się i gaszące na przemian światło w jednej z sal, w której przecież nikogo nie było, bo wszyscy byliśmy razem. W półmroku, po ustaniu błysku światła drzwi do naszej sali otworzyły się i zamknęły z hukiem... Byliśmy odważni, bo wiedzieliśmy, że prawdziwi straszacy muszą być bardziej przerażający od najstraszliwszego nawet ducha. By czuć się pewniej każde z nas stworzyło maskę swojej ulubionej postaci. Czy był to groźny James P. Sullivan czy uparcie dążący do celu Wazowski, jeden był cel, stać się odważniejszym i dorównać mistrzom straszenia.

Aby przejść próbę odwagi zagraliśmy w straszne memory z zadaniami. Półmrok panujący w pomieszczeniu, stary strych, skrzypiące schody, zapalające się i gaszące samo światło.... atmosfera i nastrój był idealny. Każdy odsłaniał obrazek z zadaniem i wykonywał je lub...rezygnował, co wpływało na jego końcową ocenę. Uczestnicy musieli na przykład stworzyć straszną grę planszową, wykonać kolaż pod tytułem "willa strachu", stworzyć potwora z balona, odpędzić ducha willi przy pomocy wymyślonego zaklęcia, odnajdywać zadania ukryte w innych pomieszczeniach budynku zmagając się ze strachem i ciemnościami. Przy okazji wykonywanych zadań powstało również opowiadanie o Kościodrobie stworzone przez całą grupę. Miało być straszne i przerażające, lecz koniec końców powstała z tego komedia romantyczna. Niektóre zadania miały na celu zaprezentowanie uczestnikom prostych doświadczeń chemicznych i nie tylko oraz wytłumaczenie na czym one polegają, np. jednym z zadań było stworzenie potwora z plastikowej butelki, z którego paszczy wychodziła straszliwa piana. Do tego doświadczenia dzieci użyły (oprócz materiałów do dekoracji butelki) octu, płynu do mycia naczyń i sody – wściekle pieniący się potwór gotowy.

Po zakończeniu wszystkich zadań był czas na odpoczynek Miłośnicy nocnego podjadania słodyczy mieli swoją ucztę. Nie ma to jak czekoladowo – śmietankowe ciasto upieczone specjalnie na tę okazję.

Nikt tej nocy nie chciał spać, piosenki karaoke, śmiech i gwar o 6 rano, były tego najlepszym dowodem.